Dzisiaj pozwalam sobie na pewne szczególne słowa.
Kiedy kilka dni temu prezydent USA Donald Trump wypowiadał swoją
opinię na temat wojny w Afganistanie, zarzucając zbyt mały w niej udział Europie,
równocześnie ubliżając żołnierzom, ja pomyślałam o pewnej historii, którą chcę
się z Wami podzielić.
Ona, także dotyczy konfliktu, jednak wcześniejszego i jest w naszym
kraju mało znana.🙁 Zwłaszcza wtedy niewielu o niej słyszało. Niestety, nawet w
mojej Dąbrowie Tarnowskiej, w rodzinnej miejscowości tego młodego człowieka😞, którego
dotyczy, a powinno być inaczej! Mówi o tym, kim naprawdę był pierwszy Polak
poległy na froncie w Iraku.😮
![]() |
| iraqwarheroes.org |
Jakub Kowalik – pierwszy Polak, który poniósł śmierć w Iraku pochodził z mojego miasta, z Dąbrowy
Tarnowskiej. Urodził się w Tarnowie w 1981 roku, około 20 kilometrów od
Dąbrowy, ale we wspomnianej miejscowości
spędził z rodziną pierwsze lata życia. Do USA wyjechał z rodzicami i starszym bratem
w 1992 roku. Państwo Kowalikowie zamieszkali pod Chicago w Schaumburg. Chłopak ukończył edukację,
a po maturze, w 2001 roku, wstąpił do
Marines. Było to możliwe, ponieważ posiadał status stałego rezydenta USA. Marzył
o dalszej edukacji oraz wojsku. Odbywał służbę w Pierwszym Batalionie
Zaopatrzenia i w Grupie Wspomagania stacjonującej w Camp Pendleton w
Stanie Kalifornia.
Rok 2003:
Kapral Jakub Kowalik w marcu jest w Iraku, w obozie stacjonującym około
Ten chłopak z Dąbrowy Tarnowskiej dzień wcześniej rozmawiał ze swoją matką, mówiąc jej, żeby się nie
martwiła, gdyż wszystko jest ok. Jego jednostka kilka tygodni później miała zostać wycofana do Kuwejtu, a następnie,
na przełomie lipca i sierpnia, wrócić do USA.
Uroczysty, z wszelkimi
honorami, pogrzeb Jakuba Kowalika odbył się 28 maja 2003 roku w kościele w
Niles niedaleko Chicago. Jego śmierć uznano za bohaterską. Pośmiertnie,
w dniu 22 urodzin Polaka nadano mu amerykańskie obywatelstwo.
Jakub Kowalik mieszkając w Polsce był uczniem szkoły podstawowej,
do której uczęszczałam również i ja.
9 czerwca 2007 roku Dąbrowa Tarnowska i wspomniana szkoła gościły
oficjalną amerykańską delegację ze Stanów Zjednoczonych, stanu Illinois, w
której składzie znaleźli się ówcześni: wicegubernator
stanu Patrick Quinn, przedstawiciele Gwardii Narodowej, biznesu, Dyrektor Biura
Stanowego na Europę Centralną Maciej Cybulski oraz jako Gość Honorowy matka
żołnierza Marines, Jakuba Kowalika – pani Danuta Kowalik. Obecni byli również przedstawiciele
Illinois Holocaust Muzeum & Education Center z Fritzie Fritzshall i Wiceprezydent
Holocaust Memorial Foundation of Illinois.
Odbyła się uroczystość
ku czci byłego wychowanka szkoły, który zapłacił cenę najwyższą za walkę o
dobro innych: starszych, dzieci, swoich rówieśników, aby mogli
być wolni w wolnym Iraku (jak wtedy mówiono nam, dlaczego jest wojna z Saddamem Husajnem i jego zbrodniczym reżimem – kłamstwo na temat broni masowego rażenia ówczesnego sekretarza stanu USA Colina Powella i kilku innych „dżentelmenów”). Odsłonięto
tablicą z jakże wymownymi słowami lokalnej poetki Marii Kozaczkowej „Naród, co
swego kocha bohatera żyje w wolności lub za nią umiera…”, pod którą wicegubernator oraz przedstawiciele Stanowej
Gwardii Narodowej złożyli kwiaty. Ceremonię zakończyło
zasadzenie symbolicznego drzewa - dębu nazwanego „drzewem pamięci” o wyjątkowym
uczniu szkoły.
![]() |
| zdj. Anna Hudyka |


Komentarze
Prześlij komentarz