Kiedy zbliża się dzień 1 sierpnia, chyba każdy
z nas Polaków, chociaż przez chwilę wspomni o tym tragicznym wydarzeniu sprzed
82 lat. Obojętnie, kto jaką w tej kwestii ma opinię, pojawi się u niego
refleksja na temat Powstania Warszawskiego.
U mnie przewijają się u nie tyle złość, co
cholerna wściekłość i smutek. Osobiście nie przywykłam celebrować największych klęsk
narodowych. Niegodziwość nigdy będzie dla mnie powodem do dumy. Nie jestem w
tej kwestii poprawną politycznie i nigdy nie będę (dla mnie coś takiego, jak
„poprawność polityczna” zwyczajnie nie istnieje, w żadnej kwestii. Mamy
nie tyle prawo, co obowiązek nazywać wydarzenia po imieniu, czy to się komuś
podoba, czy też nie, gdyż prawda jest wyłącznie jedna.), gdyż hekatomba, największa
tragedia naszego narodu oraz państwa nie stanowi dla mnie zaszczytu. Zbrodnia
zawsze nią będzie.
Podzielam opinię generała Władysława Andersa.
Powstanie Warszawskie stało się niemal
świętością, niestety jego legenda pokonała historię (tą prawdziwą historię). Jak
dla mnie chwała Bohaterom Powstania,
jednak nie decydentom. Dla tych drugich potępienie (wieczne). Łatwo, naprawdę
bardzo prosto jest szafować życiem (w tym tysięcy dzieciaków wysłanych na jawną rzeź!🤬) – zwłaszcza nie
swoim.
W kwestii Powstania Warszawskiego odsyłam do moich słów – każde z nich jest aktualne.
Powstanie Warszawskie, zbrodnia dla której nie ma przebaczenia. Dumna ze swojej rodziny!
Jak również
polecam lekturę innych moich tekstów na ten właśnie temat.
Równocześnie muszę powiedzieć, że czuję dumę ze swojej rodziny.
Mało znana historia o rodzinie Państwa Hudyka



Komentarze
Prześlij komentarz